piątek, 12 września 2014

Pepco - pudełka za pół fryzjera

[dygresja - zalecane przejście do akapitu drugiego]
Wczoraj w końcu poszłam do fryzjera pozbyć się przesuszonych włosów. Nie skracałam ich od roku, licząc na to, że uda się z nich zrobić jakąś fryzurę ślubną. I udało się:) Ale w ostatnich miesiącach miałam tych długich włosów naprawdę dość - końcówki były tak przesuszone, że aż szeleściły przy rozczesywaniu. Wczoraj wreszcie wybrałam się do fryzjera, ale radości, że w końcu mam lekką głowę bez roztrojonych końcówek towarzyszy jednak smutek, że już nie mam włosów do łopatek i... że chcąc, nie chcąc wpisałam się w stereotyp. Jakoś tkwi w ludziach przeświadczenie, że po ślubie większość kobiet skraca włosy. I jasne, można to tłumaczyć na milion głupich sposobów: że tak wypada, że nie ma już dla kogo się starać, że o krótkie włosy łatwiej dbać, gdy ma się mało czasu i dzieci na głowie... Jeśli chodzi o mnie, zwykle mówię fryzjerowi "Jak najkrócej, ale tak, żeby dało się je spiąć", wychodzę z salonu z fryzurą do ramion i na kilka miesięcy - pół roku mam spokój. Ale raz w życiu, na własny ślub, postanowiłam się poświęcić. Więcej, nawet rozjaśniłam sobie częściowo włosy - brond (jak głoszą pisma dla kobiet, modnie jest być brondynką) miał sprawić, żeby we włosach coś więcej się działo. 

Jasne, jak zwykle gadam nie o tym, co trzeba :) Miało być o nowym zakupie. A więc wczoraj, wyszłam od fryzjera zadowolona z mieszkania w mniejszym mieście - zapłaciłam połowę tego, co wziąłby ode mnie fryzjer w stolicy. A ponieważ w okolicy widziałam Pepco, postanowiłam dobrze spożytkować oszczędzone pieniądze :) 
Od razu skierowałam się na dział pudłowy, licząc, że znajdę coś w czerni i bieli dla towarzystwa dla żółtych pudełek z Ikei. 
W oko wpadł mi graficzny, trójwymiarowy wzór... 
 

...i chwilę potem dwa pudła zapinane na guziki wpadły do mojego koszyka. 


Wzięłam dwa największe (30x21x14 - 19,99 i 28x19x13 - 14,99), nie wiedząc do końca, co się w nich znajdzie. Ostatecznie większe przyjęło już część pamiątek, m. in. kartek pocztowych (to zaledwie ułamek - większość pocztówek, biletów i map z wyjazdów nadal jest w "szufladach sentymentalnych" w poprzednim mieszkaniu). Mniejsze zastąpiło metalowe pudło z dawnej łazienkowej kolekcji Ikei w roli przenośnej toaletki.


Przy okazji na zdjęcie załapał się popularny obrazek z Jysk, o którym zapomniałam na parę tygodni, dzbanek, który zgarnęłam z kuchni licząc, że kiedyś może włożę w niego kwiaty, podkłady mineralne  Era Minerals i laleczka Kimmidoll, którą wygrałam w czerwcu :)

Robota czeka, więc kończę! Miłego dnia :)

wtorek, 9 września 2014

Wydarzenia wnętrzarskie - wrzesień w Warszawie

Wiecie jak to jest, gdy w Waszym mieście mnóstwo się dzieje, w kinie jest naraz pięć filmów, które chcielibyście obejrzeć, gdy macie na FB kilkanaście zaproszeń na ciekawe wykłady, spotkania, konferencje, ale to wszystko Was omija, bo nie macie zwyczajnie czasu?
Tak właśnie jest ze mną. Zawsze denerwuję się, że wszystkie najciekawsze wydarzenia są w te dni, gdy mam kolokwium, a jak są tuż przed sesją albo w czasie sesji, to już w ogóle myślę, że organizatorzy robią mi na złość. 
A w lipcu czy sierpniu, gdy wieczory są długie i chciałoby się gdzieś pójść, kogoś poznać, czegoś dowiedzieć - nie dzieje się nic. 
Tym razem jednak chociaż we wrześniu coś się dzieje we wnętrzarskim świecie. Niestety, za późno zorientowałam się, że trwa Wawa Design Festiwal pod hasłem Przynależność i nie zarezerwowałam sobie dość czasu, żeby się tam wybrać. 
Z tym większą radością przyjęłam więc informację o konferencji Nowe trendy w architekturze wnętrz. 

Mam nadzieję, że nic nie przeszkodzi mi wybrać się do IWP i będę mogła zamieścić relację z tego spotkania. A poniżej relacja z podobnej konferencji w Katowicach. 


Przypomniałam sobie jeszcze o jednym wydarzeniu, które dziś wyłapałam na FB - dziś o 19:00 spotkanie z cyklu Jasno o Designie. Może komuś z Was uda się na nie wybrać :)?

Gdzie zwykle szukacie informacji o wydarzeniach wnętrzarskich? Jak często na nich bywacie? 

wtorek, 2 września 2014

Biurko na miejscu

Na miejscu, które znalazłam dla niego wczoraj mierząc odległość między otwartymi drzwiami a regałem. Okazało się, że to ponad 70 cm, więc stało się jasne, że ten kawałek podłogi czekał na Micke.


Biurko jest przyzwoicie oświetlone, ale kontakt jest na przeciwległej ścianie. Nie chcę na stałe kabla przedłużacza na podłodze - wolę kabel ładowarki przewieszony raz na jakiś czas przez pokój. Przynajmniej na razie. 
Od rana pracuję na komputerze, ale przynajmniej połowę czasu spędziłam z laptopem w fotelu obok. Kto by pomyślał, że w niepełna sześciometrowym pokoju można zmieścić aż dwa miejsca pracy :)? 

poniedziałek, 1 września 2014

IKEA poślubna

Oj, dawno mnie tu nie było. Wszystko przez przygotowania ślubne, sam ślub i podróż poślubną :)
Trochę więcej o tym napiszę innym razem.

A teraz efekt sobotnich, ekspresowych (weszliśmy do sklepu o 20:00) zakupów w Ikei. Wszystko z powodu masy ubrań i drobiazgów, które próbujemy zmieścić w niewielkim mieszkaniu. Co prawda mamy tu wiekową, drewnianą, trzydrzwiową szafę i niczego sobie meblościankę z lat siedemdziesiątych, które mieszczą sporo, ale mamy mało wygodnych półek i, przede wszystkim, mało miejsca do przechowywania w łazience.
Wybraliśmy się więc na zakupy, mając w głowie jakiś pomysł na to, czego potrzebujemy. Ale w samym sklepie poszliśmy na żywioł jeśli chodzi o drobiazgi, a z kupowania szafki nocnej i stolika wycofaliśmy się, by nie żałować potem pochopnych decyzji.
Ponieważ mieszkanie nadal jest chaosem i nie wszystko znalazło jeszcze swoje miejsce, pokazuję zdjęcia z ikeowej strony internetowej. Jak już troszkę tutaj ogarniemy, stworzę na pewno post o organizacji i wtedy zobaczycie nasz nowy dobytek w akcji :)


Pudełko z przegródkami Tjena - 14,99, tektura


Na razie zapełniłam połowę przegródek nieotwartymi lub rzadziej używanymi kosmetykami, biżuterią (noszę tylko pierścionek i obrączkę więc do reszty nie muszę się dostawać codziennie). 
Kupiłam też 2 mniejsze, żółte pudełka z serii Tjena. Cały komplet pięknie wybija się na starym, czarnym regale.  

Pudełko z przegrodami Skubb - 15,99

To pudło znalazło miejsce na idealnie pasującej do niego, niskiej a głębokiej na jakieś 60 cm półce w naszej wielkiej, magicznej szafie. Wygląda ładniej niż plastikowe, bladożółte kosze, które były tam wcześniej - do czasu. Gdy dojdą skarpetki, które czekają na wypranie, będą musiały się tam nieźle rozpychać :)

Zegar Pugg - 59,99

Ten zegar znajdował się na naszej liście prezentów ślubnych, ale nikt nie zdecydował się nam go kupić. Kupiliśmy go więc sami. Miał zastąpić bogato zdobiony zegar (misterna gra drucików, listków i innych bajerów, które trudno się myje) w większym pokoju, ale na razie stoi pod ścianą nierozpakowany, a zarezerwowane dla niego miejsce okupuje osobnik z kolejnego zdjęcia. 

Zegar Fnitter - 39,99

W sumie dziwię się sobie, że go kupiliśmy - nie znoszę zegarów, które nie mają cyfr, trudno mi się ich używa. Ten na szczęście ma chociaż drobne punkty, więc jestem w stanie powiedzieć, która godzina :) Kupiliśmy go z myślą o kuchni, ale tam nie pasuje - jest na tyle długi, że haczy o glazurę i nie jesteśmy w stanie go powiesić. W pokoju jednak sprawdza się dobrze. A Pugg najwyżej przeleży parę miesięcy zanim znajdzie miejsce w kolejnym mieszkaniu :) 

Podkładki Ljuda - 3,99

Kupiliśmy 6 sztuk, bardziej z myślą o przyszłym mieszkaniu, ale i w tym na pewno się przydadzą (mimo, że jedyny stół nadający się do jedzenia jest biurkiem mojego męża :)). Niestety, są o parę milimetrów za duże, by zmieścić się w szufladzie biurka Micke (ten akurat dostaliśmy, zgodnie z listą, w prezencie), które wczoraj składaliśmy. Cóż, na razie pasiastego wnętrza szuflady nie będzie...

Stołek Marius - 15
.
A ponieważ nie ma biurka Micke bez czarnego albo przezroczystego krzesła, kupiliśmy dla mnie także mariusowy stołek. Jeśli jednak uznam, że wygodniej mi będzie siedzieć na białym krześle (jedynym jakie zastaliśmy w mieszkaniu), Marius będzie służył jako stolik do odkładania wszystkiego co ważne, a czego nie chce mi się odkładać na miejsce. 

Stołek Frosta - 29,99

Mąż nie chciał być pokrzywdzony więc kupił dla siebie stołek ze sklejki :) 

Wieszaki na drzwi Lillangen - 4,99 (2 szt.)

Chciałam je zawiesić w łazience od wewnętrznej strony, ale jak się okazało drzwi są o góry płaskie. Tym lepiej dla mnie - wieszaki powiesiłam na wystającym rancie regału. Można na nich powiesić na przykład małą torebkę albo długi naszyjnik. 

Zestaw pojemników Notudden - 12,99

Wzięłam te pudełka z działu Łazienka, nie mając dla nich konkretnego przeznaczenia. Dopiero w domu zauważyłam, że mają wygodne wieszaczki. Największy z nich powiesiłam w łazience i włożyłam do niego najczęściej używane kosmetyki do twarzy. Mniejsze pozwalają dobrze wykorzystać przestrzeń w małej szafce. 

Dywanik łazienkowy Nackten - 5,50

Proza życia - coś trzeba zrobić żeby po wyjściu z wanny utrzymać się w pionie i nie marznąć :) 

Zasłona prysznicowa Tvingen - 29,99

Zasłona jeszcze czeka na powieszenie, na razie jeszcze męczę się starając się nie zachlapać całej łazienki. Oczywiście kupiliśmy także drążek i kółeczka :) 

Zdjęcia: IKEA 

piątek, 25 lipca 2014

Światło na poziomie!

Dwa posty jednego dnia - czy to nie przesada?
Normalnie może i tak, ale tak dawno nic się tu nie działo, że chyba jest to wybaczalne :)
Zresztą jutro pewnie nie znajdę dość czasu na spacer po Landskronie:)

Zajrzyjmy do tego domku! 


Wydawałoby się, że taka prosta bryła stoi wśród podobnych sobie budynków, albo otoczona jest hektarem idealnego trawnika. Nic bardziej mylnego!


Dom został wpasowany między niskie domki (spójrzcie jak zadbane - ten ciemny jest naprawdę piękny). 
Aha, nie da się nie wspomnieć, że drzwi są całkowicie przezroczyste - brawura czy wyraz całkowitego otwarcia na miasto i jego mieszkańców? 
Wejdźmy do środka!
Czyli do kuchni z dużą wyspą...


...i do przestronnej jadalni.


Zajrzyjmy też do przydomowego biura, w którym pracują właściciele. 


Zróbmy sobie przerwę w salonie na pierwszym piętrze. Zachwyćmy się światłem, które swobodnie przepływa przez wszystkie pomieszczenia.




Albo skorzystajmy ze słonecznej pogody i przechodząc przez sypialnię...


...wyjdźmy na otwarty od góry, ale zabudowany ścianami taras :) 


Chyba zostaniemy tu dłużej oglądając zza krat architekturę miasta.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.dwell.com

Biuro przydomowe

Poniżej kadr z domu, który zachwycił mnie już kilka lat temu. Pokażę go zresztą w kolejnym poście, bo jest co pokazywać :)
Ale do rzeczy...
O wadach i zaletach pracy w domu m. in. innymi Alina z Design Your Life, a ostatnio Life-manager-ka rozpoczęła serię Poniedziałki freelancera. Jedną z głównych wad tego rodzaju pracy, jest duże ryzyko rozpraszania się, np. zasiedzenia się nad gazetą podczas czekania aż zagotuje się woda na herbatę ;)

Biuro przydomowe może nie rozwiąże wszystkich problemów, ale na pewno pomoże się choć trochę zdyscyplinować.
Oto dwa świetne przykłady.
Dom w Szwecji, do którego wrócimy niebawem:
Źródło
Studio malarskie w Williamsburg:
Źródło

Ciekawe, czy któraś z polskich blogerek ma takie miejsce pracy :) 

czwartek, 17 lipca 2014

DIY fotobudka na wesele

Fotobudka na wesele to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Moim zdaniem to zdecydowanie za dużo. 
Dawno temu wpadłam na pomysł (albo ukradłam ten pomysł z Pinteresta) zrobienia swojej własnej fotobudki. Tutaj można przeczytać instrukcję. Streścić ją można następująco: tło do zdjęć, aparat, osoba do obsługi aparatu, gadżety (przykładowe tutaj). 

Mnie najbardziej spodobała się idea fotobudki bez budki bo na świeżym powietrzu. I z wykorzystaniem dużych, drewnianych ram od obrazów. 

Źródło
Czasu mam niewiele więc już powinnam zacząć poszukiwania starych ram. Potem potraktuję je farbą w sprayu. 
Źródło
Wydaje mi się, że w wersji z ramami wszelkie inne gadżety typu okulary, muchy, kapelusze trzeba sobie odpuścić. I postawić na prostą elegancję :)

Źródło