poniedziałek, 13 października 2014

Nowości Joseph Joseph w FF

Rzadko ostatnio wchodzę na stronę Fabryki Form, ale kiedy już wchodzę...
to patrzę tylko w nowości, bo mam wrażenie, że większość asortymentu znam już na pamięć :)
Tym razem w nowościach moją uwagę zwróciły nowe akcesoria kuchenne marki Joseph Joseph. 
Oto krótki przegląd:

Suszarka do naczyń Connect
Nowy trzyczęściowy model suszarki, który można dość dowolnie przestawiać w zależności od potrzeb i posiadanego miejsca. Skoro jesteśmy już przy myciu... 



Szczotka do mycia naczyń Palm Scrub
Nie jestem przekonana do skuteczności tej szczoteczki, ani do tego czy dozownik do płynu działałby bez zarzutu a podstawka byłaby dość stabilna. No ale zawsze to jakiś nowy pomysł na mycie naczyń ;) 


Otwieracz do puszek Can-do
Miałam już kiedyś otwieracz do puszek, który miał nie szarpać brzegów, przypominał nowoczesny korkociąg, miał niewygodny metalowy uchwyt i wymagał mnóstwa siły. Ten otwieracz  wydaje się dużo bardziej przyjazny dla użytkownika. 


Nóż do ciasta Duo Bake
Fajne połączenie noża i łopatki, do tego osłonka z magnetycznym zamknięciem. Kupiłabym, gdybym tylko więcej piekła i gotowała :) 


Komplet 2 noży Twin Slice
Może nie wydają się na pierwszy rzut oka najlepszymi nożami świata, ale niewątpliwą ich zaletą jest dopasowany pokrowiec. Wreszcie koniec z pakowaniem noża w ściereczkę. 


Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Fabryki Form

sobota, 27 września 2014

Konferencja Design w IWP

Jak już wspominałam, wnętrzarskich wydarzeń we wrześniu nie brakuje. Ostatnio na Brackiej natknęłam się na baner Targów Designu i Mody, o których istnieniu oczywiście zapomniałam. Na szczęście była tam Conchita, więc odsyłam do jej relacji :)
***
Ja z kolei w zeszły czwartek pojawiłam się na konferencji dla architektów i projektantów wnętrz w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. Konferencję zorganizowało Virtus Studio (profil na FB). 


W programie konferencji znalazły się prezentacje dwudziestu produktów oraz czas na indywidualne rozmowy z wystawcami. Wpadłam dobrą godzinę po rozpoczęciu i wyszłam zanim skończyły się wszystkie prezentacje, co nie przeszkodziło mi w przygotowaniu krótkiej relacji.  

Od wejścia moją uwagę zwróciły łączniki (czy jak podaje strona internetowa "pstryczki") sprzedawane przez Nota Bene z Wrocławia. Przyznajcie, że komplet gniazdko plus włącznik prezentuje się naprawdę dobrze!



Z tej samej kategorii: Legrand przedstawił serię łączników Celiane, która pozwala na dowolne łączenie różnych włączników, przełączników i innych pstrykaczy :) 

Choć nie jestem fanką kamienia, zainteresował mnie spiek kwarcowy, sprzedawany w formie dużych, a cienkich płyt. 

Co jeszcze? 
Dekoracyjne panele ścienne Via Panels sprzedawane w formacie 50 x 50 cm. Pluz za to, że przedstawiciele firmy przynieśli trochę próbek paneli dla uczestników konferencji. Wzięłam jeden panel (model Cube) do przetestowania - na razie, mimo niewielkiego ciężaru, wydaje się być całkiem wytrzymały. 



Uczestnicy konferencji mogli także zobaczyć możliwości programu CAD Decor Pro i zobaczyć ofertę ApplyFlock. Prezentacja tego ostatniego produktu nie należała do najciekawszych, ale logo składające się z liter AF wpadło mi w oko ;)  

Niestety, wyszłam z IWP zanim swoje produkty przedstawiła płocka firma Entelo. Zdążyłam na szczęście przetestować krzesło biurowe (jak zostałam poinformowana o rozmiar za duże dla mnie) i przyznam, że przez chwilę czułam się dziwnie mając podparcie tam, gdzie zwykle go nie ma, ale już po chwili doszłam do wniosku, że właśnie tego potrzebują moje plecy! Rozmiarów krzeseł jest aż siedem, więc nawet ludzie mojego wzrostu mogą zapomnieć o dyndających kończynach dolnych ;)



No i teraz mój faworyt - Paperstone. W Polsce jego dystrybucją zajmuje się Materpol. Superekologiczny materiał pochodzi ze sprasowanej makulatury i wykorzystywany jest do produkcji blatów kuchennych. Można z niego zrobić nawet zlew! Na razie nie sądzę, żebym była w stanie się przełamać i wrzucić do papierowego zlewu brudne naczynia ;) 


Próba wody

Rzuciłam także okiem na system do tworzenia ogrodów wertykalnych firmy Garden Spot...



...przyjrzałam się fotelom Wzory widzę...



... i zachwyciłam się ławą Stanisławą, studia projektowego Kameleon. Stół robi wrażenie, można łatwo zmieniać jego wygląd przekładając kołeczki, można też pograć na nim w warcaby albo chińczyka :) Ja dodałabym jeszcze trochę kolorowych żyłek i zrobiła jakiś obrazek, napis, jak np. tu lub tu


Bardziej cierpliwi mogliby się pokusić o zrobienie podobnego mebla samodzielnie. Ja na razie nie narzekam na nadmiar wolnego czasu ;)
***

Warto jeszcze wspomnieć, że już 3 października na Stadionie Narodowym odbędzie się kolejna konferencja skierowana do projektantów wnętrz i architektów pod nazwą Dom Inteligentny. Najłatwiej zapisać się drogą mailową, pisząc na potwierdzenia(at)virtus.com.pl

piątek, 26 września 2014

Tiger - duński design w Warszawie

Tigera chyba nie muszę nikomu przedstawiać. W Warszawie są już trzy sklepy tej sieci, a według strony internetowej kolejne trzy są w Gdańsku, Poznaniu i Łomiankach. Miałam okazję wejść też do piętrowego sklepu na Frederiksborggade w Kopenhadze. 

Ostatnio w ciągu tygodnia odwiedziłam wszystkie trzy warszawskie sklepy. Raz poszłam po długopis, innym razem po wieszaki, potem po cukiernicę. Poniżej przedstawiam część moich zakupów :)

1. Bawełniana torba i czarno-białe spinacze

Nie udało mi się załapać na żadną bawełnianą torbę na konferencji w IWP (o której więcej w następnym poście), a moja jedyna torba miała już dwa lata i na tyle właśnie wyglądała. Zaopatrzyłam się więc w nową (8 zł), widząc, że będzie ją można za jakiś czas pokolorować mazakami to tkanin. A spinacze (4 albo 6 zł) tego typu służą u mnie do zamykania paczek płatków śniadaniowych albo innych sypkich produktów, a od niedawna sprawdzają się także jako wieszaki na ręczniki ;)



2. A propos wieszaków... 

Jeśli szukacie wieszaków do koszul i letnich sukienek, które mają zajmować minimum miejsca, szczerze polecam właśnie te druciaki. Występują w kilku kolorach (poza tymi na pewno są jeszcze fioletowe i czarne), kosztują jakieś 5 zł za 6 sztuk (albo odwrotnie) i w niczym nie przypominają metalowych wieszaków z pralni. 



 3. Przybory biurowe

Poszłam po długopis, wróciłam z trzema. I białym notesem. Co z tego, że mogłam je kupić w kiosku? Te są przecież ładniejsze. Innym razem spodobał mi się spinacz na karteczki-przypominajki. Mój stary jest w kształcie zebry (ale jakiej marki! popularnej gdy byłam w podstawówce i gimnazjum Nici) i troooszkę już mi nie pasuje. Zastąpiłam go więc czarnym telefonem. 





4. Cukiernica, rękawica

Pierwotnie miałam kupić na cukier przezroczysty słoik z różową gumką (w słojach tego typu ale większych trzymamy już herbatę, mąkę i płatki), ale akurat wtedy zabrakło takich w sklepie. Wróciłam więc do domu z ceramiczno-drewnianym pojemnikiem (pokrywka ma gumkę więc jest szczelny) i rękawicą (10 zł). 




5.  Świecznik

Cóż przedstawia to dziwne zdjęcie z prawej? Tak, tak, kupiłam sobie świecznik, choć nie mam w domu ani jednego tealighta. Włożyłam więc do środka latarkę, żeby zobaczyć jak się sprawdza :) 


Zostało do pokazania jeszcze parę rzeczy, ale przeznaczę na nie osobny wpis ;) 


piątek, 12 września 2014

Pepco - pudełka za pół fryzjera

[dygresja - zalecane przejście do akapitu drugiego]
Wczoraj w końcu poszłam do fryzjera pozbyć się przesuszonych włosów. Nie skracałam ich od roku, licząc na to, że uda się z nich zrobić jakąś fryzurę ślubną. I udało się:) Ale w ostatnich miesiącach miałam tych długich włosów naprawdę dość - końcówki były tak przesuszone, że aż szeleściły przy rozczesywaniu. Wczoraj wreszcie wybrałam się do fryzjera, ale radości, że w końcu mam lekką głowę bez roztrojonych końcówek towarzyszy jednak smutek, że już nie mam włosów do łopatek i... że chcąc, nie chcąc wpisałam się w stereotyp. Jakoś tkwi w ludziach przeświadczenie, że po ślubie większość kobiet skraca włosy. I jasne, można to tłumaczyć na milion głupich sposobów: że tak wypada, że nie ma już dla kogo się starać, że o krótkie włosy łatwiej dbać, gdy ma się mało czasu i dzieci na głowie... Jeśli chodzi o mnie, zwykle mówię fryzjerowi "Jak najkrócej, ale tak, żeby dało się je spiąć", wychodzę z salonu z fryzurą do ramion i na kilka miesięcy - pół roku mam spokój. Ale raz w życiu, na własny ślub, postanowiłam się poświęcić. Więcej, nawet rozjaśniłam sobie częściowo włosy - brond (jak głoszą pisma dla kobiet, modnie jest być brondynką) miał sprawić, żeby we włosach coś więcej się działo. 

Jasne, jak zwykle gadam nie o tym, co trzeba :) Miało być o nowym zakupie. A więc wczoraj, wyszłam od fryzjera zadowolona z mieszkania w mniejszym mieście - zapłaciłam połowę tego, co wziąłby ode mnie fryzjer w stolicy. A ponieważ w okolicy widziałam Pepco, postanowiłam dobrze spożytkować oszczędzone pieniądze :) 
Od razu skierowałam się na dział pudłowy, licząc, że znajdę coś w czerni i bieli dla towarzystwa dla żółtych pudełek z Ikei. 
W oko wpadł mi graficzny, trójwymiarowy wzór... 
 

...i chwilę potem dwa pudła zapinane na guziki wpadły do mojego koszyka. 


Wzięłam dwa największe (30x21x14 - 19,99 i 28x19x13 - 14,99), nie wiedząc do końca, co się w nich znajdzie. Ostatecznie większe przyjęło już część pamiątek, m. in. kartek pocztowych (to zaledwie ułamek - większość pocztówek, biletów i map z wyjazdów nadal jest w "szufladach sentymentalnych" w poprzednim mieszkaniu). Mniejsze zastąpiło metalowe pudło z dawnej łazienkowej kolekcji Ikei w roli przenośnej toaletki.


Przy okazji na zdjęcie załapał się popularny obrazek z Jysk, o którym zapomniałam na parę tygodni, dzbanek, który zgarnęłam z kuchni licząc, że kiedyś może włożę w niego kwiaty, podkłady mineralne  Era Minerals i laleczka Kimmidoll, którą wygrałam w czerwcu :)

Robota czeka, więc kończę! Miłego dnia :)

wtorek, 9 września 2014

Wydarzenia wnętrzarskie - wrzesień w Warszawie

Wiecie jak to jest, gdy w Waszym mieście mnóstwo się dzieje, w kinie jest naraz pięć filmów, które chcielibyście obejrzeć, gdy macie na FB kilkanaście zaproszeń na ciekawe wykłady, spotkania, konferencje, ale to wszystko Was omija, bo nie macie zwyczajnie czasu?
Tak właśnie jest ze mną. Zawsze denerwuję się, że wszystkie najciekawsze wydarzenia są w te dni, gdy mam kolokwium, a jak są tuż przed sesją albo w czasie sesji, to już w ogóle myślę, że organizatorzy robią mi na złość. 
A w lipcu czy sierpniu, gdy wieczory są długie i chciałoby się gdzieś pójść, kogoś poznać, czegoś dowiedzieć - nie dzieje się nic. 
Tym razem jednak chociaż we wrześniu coś się dzieje we wnętrzarskim świecie. Niestety, za późno zorientowałam się, że trwa Wawa Design Festiwal pod hasłem Przynależność i nie zarezerwowałam sobie dość czasu, żeby się tam wybrać. 
Z tym większą radością przyjęłam więc informację o konferencji Nowe trendy w architekturze wnętrz. 

Mam nadzieję, że nic nie przeszkodzi mi wybrać się do IWP i będę mogła zamieścić relację z tego spotkania. A poniżej relacja z podobnej konferencji w Katowicach. 


Przypomniałam sobie jeszcze o jednym wydarzeniu, które dziś wyłapałam na FB - dziś o 19:00 spotkanie z cyklu Jasno o Designie. Może komuś z Was uda się na nie wybrać :)?

Gdzie zwykle szukacie informacji o wydarzeniach wnętrzarskich? Jak często na nich bywacie? 

wtorek, 2 września 2014

Biurko na miejscu

Na miejscu, które znalazłam dla niego wczoraj mierząc odległość między otwartymi drzwiami a regałem. Okazało się, że to ponad 70 cm, więc stało się jasne, że ten kawałek podłogi czekał na Micke.


Biurko jest przyzwoicie oświetlone, ale kontakt jest na przeciwległej ścianie. Nie chcę na stałe kabla przedłużacza na podłodze - wolę kabel ładowarki przewieszony raz na jakiś czas przez pokój. Przynajmniej na razie. 
Od rana pracuję na komputerze, ale przynajmniej połowę czasu spędziłam z laptopem w fotelu obok. Kto by pomyślał, że w niepełna sześciometrowym pokoju można zmieścić aż dwa miejsca pracy :)? 

poniedziałek, 1 września 2014

IKEA poślubna

Oj, dawno mnie tu nie było. Wszystko przez przygotowania ślubne, sam ślub i podróż poślubną :)
Trochę więcej o tym napiszę innym razem.

A teraz efekt sobotnich, ekspresowych (weszliśmy do sklepu o 20:00) zakupów w Ikei. Wszystko z powodu masy ubrań i drobiazgów, które próbujemy zmieścić w niewielkim mieszkaniu. Co prawda mamy tu wiekową, drewnianą, trzydrzwiową szafę i niczego sobie meblościankę z lat siedemdziesiątych, które mieszczą sporo, ale mamy mało wygodnych półek i, przede wszystkim, mało miejsca do przechowywania w łazience.
Wybraliśmy się więc na zakupy, mając w głowie jakiś pomysł na to, czego potrzebujemy. Ale w samym sklepie poszliśmy na żywioł jeśli chodzi o drobiazgi, a z kupowania szafki nocnej i stolika wycofaliśmy się, by nie żałować potem pochopnych decyzji.
Ponieważ mieszkanie nadal jest chaosem i nie wszystko znalazło jeszcze swoje miejsce, pokazuję zdjęcia z ikeowej strony internetowej. Jak już troszkę tutaj ogarniemy, stworzę na pewno post o organizacji i wtedy zobaczycie nasz nowy dobytek w akcji :)


Pudełko z przegródkami Tjena - 14,99, tektura


Na razie zapełniłam połowę przegródek nieotwartymi lub rzadziej używanymi kosmetykami, biżuterią (noszę tylko pierścionek i obrączkę więc do reszty nie muszę się dostawać codziennie). 
Kupiłam też 2 mniejsze, żółte pudełka z serii Tjena. Cały komplet pięknie wybija się na starym, czarnym regale.  

Pudełko z przegrodami Skubb - 15,99

To pudło znalazło miejsce na idealnie pasującej do niego, niskiej a głębokiej na jakieś 60 cm półce w naszej wielkiej, magicznej szafie. Wygląda ładniej niż plastikowe, bladożółte kosze, które były tam wcześniej - do czasu. Gdy dojdą skarpetki, które czekają na wypranie, będą musiały się tam nieźle rozpychać :)

Zegar Pugg - 59,99

Ten zegar znajdował się na naszej liście prezentów ślubnych, ale nikt nie zdecydował się nam go kupić. Kupiliśmy go więc sami. Miał zastąpić bogato zdobiony zegar (misterna gra drucików, listków i innych bajerów, które trudno się myje) w większym pokoju, ale na razie stoi pod ścianą nierozpakowany, a zarezerwowane dla niego miejsce okupuje osobnik z kolejnego zdjęcia. 

Zegar Fnitter - 39,99

W sumie dziwię się sobie, że go kupiliśmy - nie znoszę zegarów, które nie mają cyfr, trudno mi się ich używa. Ten na szczęście ma chociaż drobne punkty, więc jestem w stanie powiedzieć, która godzina :) Kupiliśmy go z myślą o kuchni, ale tam nie pasuje - jest na tyle długi, że haczy o glazurę i nie jesteśmy w stanie go powiesić. W pokoju jednak sprawdza się dobrze. A Pugg najwyżej przeleży parę miesięcy zanim znajdzie miejsce w kolejnym mieszkaniu :) 

Podkładki Ljuda - 3,99

Kupiliśmy 6 sztuk, bardziej z myślą o przyszłym mieszkaniu, ale i w tym na pewno się przydadzą (mimo, że jedyny stół nadający się do jedzenia jest biurkiem mojego męża :)). Niestety, są o parę milimetrów za duże, by zmieścić się w szufladzie biurka Micke (ten akurat dostaliśmy, zgodnie z listą, w prezencie), które wczoraj składaliśmy. Cóż, na razie pasiastego wnętrza szuflady nie będzie...

Stołek Marius - 15
.
A ponieważ nie ma biurka Micke bez czarnego albo przezroczystego krzesła, kupiliśmy dla mnie także mariusowy stołek. Jeśli jednak uznam, że wygodniej mi będzie siedzieć na białym krześle (jedynym jakie zastaliśmy w mieszkaniu), Marius będzie służył jako stolik do odkładania wszystkiego co ważne, a czego nie chce mi się odkładać na miejsce. 

Stołek Frosta - 29,99

Mąż nie chciał być pokrzywdzony więc kupił dla siebie stołek ze sklejki :) 

Wieszaki na drzwi Lillangen - 4,99 (2 szt.)

Chciałam je zawiesić w łazience od wewnętrznej strony, ale jak się okazało drzwi są o góry płaskie. Tym lepiej dla mnie - wieszaki powiesiłam na wystającym rancie regału. Można na nich powiesić na przykład małą torebkę albo długi naszyjnik. 

Zestaw pojemników Notudden - 12,99

Wzięłam te pudełka z działu Łazienka, nie mając dla nich konkretnego przeznaczenia. Dopiero w domu zauważyłam, że mają wygodne wieszaczki. Największy z nich powiesiłam w łazience i włożyłam do niego najczęściej używane kosmetyki do twarzy. Mniejsze pozwalają dobrze wykorzystać przestrzeń w małej szafce. 

Dywanik łazienkowy Nackten - 5,50

Proza życia - coś trzeba zrobić żeby po wyjściu z wanny utrzymać się w pionie i nie marznąć :) 

Zasłona prysznicowa Tvingen - 29,99

Zasłona jeszcze czeka na powieszenie, na razie jeszcze męczę się starając się nie zachlapać całej łazienki. Oczywiście kupiliśmy także drążek i kółeczka :) 

Zdjęcia: IKEA